niedziela, 28 października 2012

środa

"dryyń, dryyń" " o nie budzik ... " - pomyślałam. Ta noc była okropna, w czwórkę spaliśmy w jednym łóżku. Ben, spał w nogach, bo nie było już miejsca. Wstałam ja i moja mama. Na początku postanowiłyśmy iść do pokoju , sprawdzić, czy tajemniczy ktoś, znowu nas odwiedził. A odwiedził ... Nie wiedziałyśmy dlaczego, ale leżała koperta, po co akurat koperta ?! Mama podniosła ją, było w niej 200 euro i karteczka " zapłaćcie tym za zbitą szybę " na dole karteczki był jeszcze numer, okazało się, że pod tym numerem był pan , który wstawia szyby. Poszłam do szkoły , kolejny męczący dzień. Najgorsza była matematyka... Siedzę w środkowym rzędzie w przed ostatniej ławce, sama, jak każdy. Matematyka jest jedynym przedmiotem, którego nie rozumiem .... Pani pisała na tablicy działanie, gdy ja rysowałam sobie w zeszycie. Nagle mój zeszyt wyrwała mi  Kelly, klasowa księżniczka ... Pokazała mój rysunek całej klasie i głośno zaczęli się śmiać...
- HAHAHA ! co to jest !? Troll czy ty ? HAHAHA - powiedziała Kelly
Wyrwałam jej zeszyt, położyłam na niego głowę i wiedziałam , że koszmar szkolny , zaczął się dopiero dzisiaj ....
Na następnej przerwie , miałam w torbie pognieciony papierek " Ładnie rysujesz :) " kto to mógł być ? Przecież cała klasa się ze mnie śmiała ... Gdy wróciłam do domu, szyba była naprawiona. Mama pracę zaczynała o 16, a o 15 byłam w domu. Minęłam się tylko z mamą, ucałowała mnie i biegła na przystanek, bo o 15:06 miała autobus, a musiała czekać na mnie , bo małych nie zostawi samych. Zjadłam obiad, odrobiłam lekcje, oczywiście, zerkając co chwila, co robią Amy i Ben. Do powrotu mamy, czyli do godziny 20, nic się nie działo ...

1 komentarz: